Korzystając z chwili wolnej przysiadłem nad VMWare i bawię się w wirtualizację na moim nowym komputerku ;) Zabawa przednia, zrezygnowałem z Virtual PC 2007, bo nie emulował mi procesora 64 bitowego, tryb wirtualizacji w Windows 7 jest jakoś dla mnie nie do ogarnięcia, więc zabrałem się właśnie za VMW. Na pierwszy ogień poszedł Ubuntu 10.04, zobaczymy jak się bedzie sprawować, chociaż początek kiepski - nie chce się zabootować, bo w nieskończoność instaluje jakieś pierdoły dla samego VMW.
Jak już ruszy to planuję pobawić się z Rubym oraz sprobuje skompilowac sobie źródła dla Androida i ChromeOsa.
Beata poszła dziś do szkoły, więc zostałem od rana z Niną sam. Poszliśmy sobie na spacer do Parku Linowego w Dolinie Jakubowskiej - super to wygląda. Kiedyś w Kompasie bawiłem się nieco z alpinistami i sądziłem, że Park mnie niczym nie zaskoczy - myliłem się. Przede wszystkim ogromna powierzchnia (tyrolki po 100 metrów, kilka tras o różnym stopniu wysokości i trudności), dużo sprzętu, dużo instruktorów (i fajnych instruktorek opiętych uprzężami ;)). Następnym razem obiecuję zdjęcia.
Teraz jedynie załączam film z zabaw z Ninką ;)
Dzisiaj trening i pokaz w Hotel Parku. Oby tylko ludzi było dość i na poziomie nam to wyszło...
Dzisiaj byłem świadkiem mega scenki. Dwóch emo i nastolatka, chyba najbardziej męska z tej trójki. Chłopaki wyglądali jak zapałki ubrane w obcisłe dżinsy i przewiewne koszule... Na gimnastycznych poręczach w parku próbowali się pohuśtać, aby niczym zwierz na rykowisku pokazać swą fizyczną sprawność, ale łapki nie wytrzymały i fiknął na ziemię plecami, waląc potylicą o glebę... Oh, co za komedia! A potem siedzieli na ławce z komórki puszczając wojenne rytmy i śpiewając jak na karaoke. Ja pierdole, "ta dzisiejsza młodzież". Aż zacząłem ostatnio gówniarzy gonić z włączonymi na maksa komórkami albo palących na przystanku. Pedalstwo trzeba zwalczać, tylko siłą!!!
0 komentarzy:
Prześlij komentarz